Navigation Menu+

Jak zacząć, by chcieli czytać? 5 niezawodnych sposobów

Wysłane Paź 8, 2016 przez | Copywriting

Od początku* zależy wszystko – przynajmniej w pisaniu. Inaczej niż w życiu, w którym przekonujemy się do kogoś za kolejnym razem, tutaj musimy zabłysnąć już na samym starcie. Nie działajmy półśrodkami, nie czekajmy z najlepszym na koniec, bo czytelnik na pewno nie poczeka na nasz “błysk”. Porównując to do przyjęcia: w pisaniu nie czekamy z tortem na zakończenie imprezy, bo ostatecznie zjemy go w samotności.  Jak więc zacząć, żeby trafić między oczy? Dosłownie! Pobudzić czytelnika, zachęcić, by czytał dalej? Jak to zrobić?

Copywriter to wojownik, a pierwszy cios musi być precyzyjny i nieprzypadkowy. Musisz zadać go tak, by wygrać wojnę. Wojnę o uwagę klienta. Wielu pisarzy i copywriterów twierdzi, że nad pierwszym zdaniem (nagłówkiem, sloganem, leadem) można pracować w nieskończoność, tak długo, aż stwierdzimy, że jest dobry, że będzie spełniać swoją rolę – zachęcać do przejścia dalej, do wejścia w świat naszego tekstu. Co ciekawe, twierdzą tak pisarze i copywriterzy, którzy już mają dorobek, są rozpoznawalni, więc co ma powiedzieć początkujący copywriter? Nie ma szans na taryfę ulgową, jak znany pisarz, musi zaskoczyć od razu, być jak “czarny koń”, który pojawia się w turnieju i nikt na niego nie stawia, a później ku zdziwieniu wszystkich ląduje na pudle.

Co możesz zrobić? Oto 6 niezawodnych sposobów!

Zaintryguj! Pobudź ciekawość na tyle, by Twój czytelnik chciał wiedzieć, co dalej. Zabaw się w czarodzieja, który coś obiecuje, ale nie dosłownie, coś sugeruje, ale nie mówi o tym otwarcie. Zaintrygowanie powinno działać na wyobraźnie, nie mówić wprost, co jest na dalej, ale powoli otwierać drzwi, za którymi czai się coś wyjątkowego. Taki początek to często zajawka właściwego artykułu lub kampanii promocyjnej.

pexels-photo-108091-large

Kawa na ławę! W odległej krainie, znajdującej się jakoś o 180 stopni od “świata zaintrygowania”, mamy zupełnie inne zwyczaje, porządki i prawo. Tutaj rządzi konkret, tutaj nie ma magii, jest jasno i wyraźnie powiedziane, co zyskamy! Od razu w pierwszym zdaniu, nagłówku czy leadzie napisz, o co chodzi. Najlepiej sprawdzają się tu liczby – tytuł tego wpisu jest najlepszym przykładem tej techniki (czytasz to, bo chcesz poznać te 5 sposobów, i tylko to Cię interesuje).

Zaskocz! Tak, żeby podskoczył na krześle, żeby mu włosy stanęły na głowie, aby zbliżył wzrok do monitora, bo nie dowierza! W tej sytuacji najlepiej sprawdzają się niestandardowe metafory, porównania i analogie. Każdy może zaskoczyć, ale nie przesadzaj, by przypadkiem nie spowodować odwrotnego efektu – zniesmaczenia. Są pewne tematy tabu, których lepiej nie nadużywać. Porównując to do życia: lepiej nie straszyć 100-letniej kobiety w ciemnym zaułku. Chyba wiemy, czym to się może skończyć.

Szokuj! No ale dobra – możesz pojechać po bandzie, gdy jest ku temu mocna przesłanka, naprawdę mocna przesłanka. Jest nią na pewno grupa docelowa, która zaakceptuje i zrozumie przekaz, przynajmniej w pewnym stopniu. Pamiętasz jedną z pierwszych kampanii firmy Play? Jeśli nie, to spójrz na poniższe zdjęcie. To właśnie jest zszokowanie, które może przekroczyć poziom dobrego smaku lub wręcz przeciwnie – sprawić, że będzie się o tym mówiło. Nieważne jak, ale mówiło. A często właśnie o to chodzi twórcom kampanii.

play

Rozbaw! To jedna z lepszych metod, żeby zyskać sympatię odbiorcy. I tu ważne, by dokładnie poznać grupę docelową, bo w zależności od poczucia humoru wśród danej grupy ludzi – żart może być brutalny i szokujący, może być nietrafiony i niesmaczny. Żeby z tym trafić i nie mieć “moralniaka” powinieneś dowiedzieć się, z czego śmieje się Twój klient. Inne żarty bawią nastolatków, 40-latków i emerytów. Pamiętaj o tym.

Przeanalizuj te 5 sposobów i sprawdź, jak robią to najlepsi. Zauważ, że praktycznie każdą kampanię reklamową można przyporządkować do jednej z tych grup. To oczywiście nie zamyka tematu, ale trzymając się tego podziału, na pewno stworzysz wiele ciekawych tekstów. Do dzieła!

*Początek to wszystko, co jest na… początku. Nie ma więc tu rozróżnienia na nagłówek, slogan czy wstęp. Czasami liczy się jedno zdanie i w każdej z tych sytuacji musimy dobrze zacząć. Wielu osobom może wydać się to dziwne, doceniam to, szanuję, czekam na uwagi w komentarzach.

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *