Navigation Menu+

Język, śliska sprawa

Wysłane Paź 8, 2016 przez | Copywriting

Czy nadążasz za zmianami, które penetrują język ojczysty? Tak? A czy wiesz, że esemesów nie powinno kończyć się kropką? Tak, też mnie to zaskoczyło. A wiesz, że dwa wykrzykniki na końcu zdania to niewyobrażalny skandal? Nie wiesz? To zapraszam do lektury.

Przeczytałem ostatnio ciekawą anegdotę. Ben Yagoda, językoznawca z University of Delaware, autor książki „How to Not Write Bad” poskarżył się z jednym z artykułów, jaką awanturę zrobiła mu jego 21-letnia córka. A wszystko to przez… jedną kropkę.

Otóż niczemu winny Ben zakończył swojego esemesa, stawiając ten niewinny znaczek. Nic w tym dziwnego, myślę, że większość z nas robi tak często, ponieważ już od pierwszych lat edukacji wpajano nam do głowy, żeby tak właśnie kończyć zdanie. No ale w obecnych czasach, dla pokolenia wychowanego na komórkach i Internecie, te reguły już nie są takie jasne.

Owszem, skończą zdanie kropką, ale esemesa już nie. Dlaczego? Jak to wytłumaczyła córka Bena: „Kropka może sugerować negatywny podtekst”. Identycznie można wytłumaczyć inną historię. Jedna z nastolatek tak uświadamiała swojego ojca: „Stawianie wykrzykników na końcu esemesa jest okej, ale tylko jak ich ilość wynosi: jeden lub trzy. Dwa wykrzykniki na końcu zdania? To niedopuszczalne!”.

Naprzód. Stop.

Zanim negatywnie ocenimy takie postępowanie, przyjrzyjmy się, jakiego kropka narobiła zamieszania na samym szczycie – u Baracka Obamy. A było to w czasie ostatniej kampanii prezydenckiej. Ubiegający się o reelekcje Obama nie mógł być pewny swego. Sytuacja w jego własnym sztabie spowodowana (wydawałoby się) banalnym „kropkowym kryzysem” na pewno nie wzmocniła jego pewności przed ostatecznym rozstrzygnięciem.

A poszło o kropkę na końcu hasła całej kampanii: „Forward.”, czyli „Naprzód.”. Przeciwnicy tego rozwiązania argumentowali, iż z jednej strony przekaz jest na tak, idziemy naprzód, będą zmiany, rozwijamy się, a z drugiej strony nagle stajemy. Ta kropka powoduje dysonans, skłania do zastanowienia, czy faktycznie mówimy jedno, a robimy drugie…

Nie będę wnikał w to, co o tym sądzą psycholodzy, bo to raczej już ich działka. Na poziomie świadomym możemy sobie nawet nie zdawać sprawy z tego paradoksu, jednak nasza podświadomość może odczuwać dyskomfort, który objawi się gorszym głosowaniem. Jak wiemy, Obama wygrał, więc nikt nie wracał do tematu kropki. Ale kto wie, gdyby wybory potoczyłyby się inaczej, czy kropka nie urosłaby do rozmiaru wykrzyknika!

Języki w języku

Teraz możemy przystąpić do otwartej krytyki, wyzywać młodzież od zabójców ojczyzny polszczyzny, przyłączyć się do pochodu językowych purystów, by spalić na stosie burzycieli literowego porządku… Ale zanim to zrobimy, musimy zdać sobie sprawę, iż… nie ma problemu.

Naprawdę, nie ma problemu w tym, że język się zmienia. Według wielu badań młodzi ludzie nie traktują treści esemesów, maili, postów na Facebooku itd., jako języka pisanego. Ta zaskakująca konkluzja wynika z faktu, iż taka forma komunikacji więcej ma do czynienia z językiem mówionym.

To dlatego, dynamika tej nowomowy jest tak charakterystyczna. Popatrz, jeśli spotkasz znajomego na ulicy czy posługujesz się piękną polszczyzną i wyszukanym słownictwem? Raczej, nic z tych rzeczy. Porozumiewacie się ograniczoną ilością słów, bo dzięki temu wasza komunikacja wymaga mniej energii, a i tak jest zrozumiała dla obu stron.

Podobnie jest z językiem Internetu. A zarzut, jakoby młodzi ludzie posiadają gorszy poziom umiejętności pisania i czytania, można włożyć między bajki. W 2009 roku Amerykanie przeprowadzili badania wśród ośmioklasistów (czyli pokolenia, które dorastało wraz z internetową rewolucją), z którego jasno wynikało, że ich kompetencje nie tylko nie spadły, ale zauważalnie wzrosły.

Nie warto się więc przejmować na zapas. Nie warto snuć katastrofalnych wizji, w których zamiast liter zaleją nas emotikony. Jak to ktoś mądrze podsumował: skoro potrafimy posługiwać się wieloma językami obcymi, to z taką samą swobodą powinniśmy operować ojczystym językiem w kilku jego odmianach.

Musi o tym pamiętać każdy copywriter, gdyż nigdy nie pisze się do wszystkich, lecz do określonej grupy docelowej. Dobry copywriter musi znać kilka, kilkanaście rodzajów ojczystego języka, żeby podołać z każdym zadaniem.

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *