Navigation Menu+

Moje życie z Maszyną

Wysłane Paź 8, 2016 przez | Copywriting

Wyobraźnia poniosła mnie na sam koniec długiego ogona Maszyny, którą dzisiaj mamy w zwyczaju nazywać Internetem. Spotkałem tam laleczkę bez rączki i misia bez oczka wtrącających ciągle swoje trzy grosze – zasilając rozgrzany piec trzeszczącej z bólu machinerii. Ten nadspodziewany i jednocześnie niespodziewany koniec skłonił mnie do refleksji, prędko zapomnianej, gdyż wybudzony ze snu na nowo zasiadłem do komputera, uruchamiając Internet.

Jeszcze przed poranną kawą otworzyłem pocztę elektroniczną i sprawdziłem Facebooka. Zobaczyłem kilka ciekawych wpisów na waalu, więc zalajkowałem i udostępniłem. Ktoś zasugerował mi, żebym zapisał do się newslettera firmy X, bo mają ciekawe mailingi i można się dużo dowiedzieć. Jak codziennie, wykonałem pokaźną dawkę google’owej gimnastyki, karmiąc Maszynę, co się zowie Internet pokaźną dawkę informacji o moich preferencjach.

Już po porannej kawie robiłem to samo, ale ze zdwojoną mocą, lecz ciągle z tyłu głowy miałem wypowiedź profesora Ebena Moglena, który w dosyć ciemnych barwach widzi przyszłość naszą i Internetu:

„To wielka sieć na ryby. Ale zamiast ryb łapią się w nią ludzie. Jesteśmy w pół drogi prowadzącej do połączenia wszystkich ludzi na świecie jednym systemem nerwowym. Za naszego życia każdy mózg będzie formowany w tej sieci”.

To z tej samej wypowiedzi wywodzi się określenie Maszyna, którą przywołuję we wstępie tekstu. Maszyna, która nami steruje, bo zna nas coraz lepiej. Nasza rola będzie się sprowadzać do roli trybiku – napędzającego i karmiącego – sapiącą i ciągle nienasyconą maszynerię.

Co ciekawe, naukowiec porównuje naszą rolę do sytuacji, w jakiej znalazł się Charcie Chaplin w „Dzisiejszych czasach”. Jest tam trybikiem w fabryce Forda, ale bardzo się buntuje, bo nie chce się czuć przedmiotowo. Nie chce być jedną z miliona śrubek. Obecnie, też jesteśmy w takiej roli, ale jak zauważa Eben Moglen jest jeszcze gorzej.

Chaplin mógł się wyłączyć, mógł po pracy być sobą, zajmować się czymś innym. Mógł zniknąć z oczu całemu światu, zaszyć się gdzie w górskiej chacie. Nam – współcześnie żyjącym – ciężko odłączyć się od kontaktu, przez co Maszyna ciągle nas obserwuje.

Mamy telefony, smartfony, tablety, łączymy się z Internetem, pozwalamy się śledzić przez geolokalizację… A Maszyna patrzy, choć nigdy nie jest nasycona. Nie jest nigdy w pełni zadowolona, chociaż w każdej minucie wgrywamy do YouTube 48 godzin wideo. W każdej minucie. Na Twitterze generujemy zaś 200 milionów wpisów. Dziennie.

Ciekawie podsumowuje to profesor Bauman: „Nigdy w historii świata żadna tajna służba – od KGB po CIA, nie wyciągnęła takiej wiedzy o nas. W dodatku bez pieniędzy i przymusu”.

Zainteresowanych odsyłam do artykułów mojego autorstwa, które ukazały się w portalu „Mam Startup”:

http://mamstartup.pl/najnowsze/5085/dzien-w-ktorym-staniemy-sie-zbedni

http://mamstartup.pl/najnowsze/5121/siec-wspolczesne-koloseum

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *